Opublikowany w Miłego dnia

Gdzie słyszysz śpiew- tam idź. Tam dobre serca mają. Źli ludzie -wierz mi, Ci nigdy nie śpiewają

✻ „Melodia duszy to symbol piękna i dobra, to wartość nieprzemijająca, która jest w nas, to naszego prawdziwego wnętrza obraz, którego nigdy nie zatrze nawet czas. Bądź zawsze w miejscu, gdzie szczęście, trzyma nadzieję za rękę, a wiatr melodię miłości nuci.” . ✻

Pięknego słonecznego dnia życzę…Pozdrawiam cieplutko i serdecznie…

Reklamy
Opublikowany w Wspomnienia

Ѽ ❤ Ѽ Wyplotę słoneczkiem szlaki Twoje otwierając swe podwoje… Ѽ ❤ Ѽ

NA WSPOMNIENIACH FALI!.✿ツ..wi­tałeś mnie,z każdym wscho­dem słońca i choć ono zachodziło,Ty zaw­sze po­zos­ta­wałeś przy mnie,dając mi naj­piękniej­sze let­nie chwi­le, noc­ne spa­cery po paczkę po­całunków i poczu­cie bez­pie­czeństwa..Dziękuję!.. lecz w swoim życiu sprzątać mu­simy sa­mi..więc ku­piłam pu­dełka, seg­re­gato­ry, wor­ki..do pu­dełek scho­wałam Two­je oczy, do­tyk.. głos nie chciał się zmieścić,w seg­re­gato­ry pow­ciskałam wspólne chwi­le,zab­rakło miej­sca dla wspom­nień,up­chałam je w wor­ki,za­wiązałam moc­no..ciężkie q-śwa..gdy otworzyłam strych,przechodząc obok spa­kowa­nych wa­lizek naszych po­ranków, pot­knęłam się o kar­ton wa­kac­ji..roz­sy­pały się morza, wi­doki i set­ki ki­lometrów,były jak śmier­cionośna rtęć..zaczęły roz­le­wać się po podłodze, po­toczyły się pod sta­re sza­fy wy­pełnione ciepłem Twoich dłoni..w tej sa­mej chwi­li pękły wspom­nień wor­ki..i sooo?..Szlag tra­fił porządki pa­miątki z wa­kac­ji po­magają nam le­piej zro­zumieć siebie, inaczej spoj­rzeć na świat,dają szansę, by stać się życiowy­mi wędrow­ca­mi a nie turystami..wra­cając z wa­kac­ji jes­teśmy ciężsi o wspom­nienia, których nikt nie może nam odeb­rać..(…) wspomnienia to dziwna rzecz,czasami są całkiem realne, ale czasami stają się tym, czym chcemy, żeby były (…) Ahoj! przygodo..morza szum,ptaków śpiew..aura sprzyja,jest cudnie, reszta należy do naszej inwencji z Kim oraz jak spędzimy ten cudny czas..życzę wszys­tkim słonecznych,szczęśli­wych, pełnych miłości wa­kac­ji i pięknych wspomnień.

Opublikowany w Myśli i słowa

❤,҉,ڰ WITAM CIEPLUTKO … ❤,҉,

Raz, raz, tylko jeden raz Z pąka powstaje kwiat, Tylko raz gubi płatki swe. Raz, raz, tylko jeden raz Przydarzyć mogła się Miłość, która złączyła nas. Jedno jest życie, dla mnie, dla Ciebie. Jedno jest słońce, co świeci na niebie… Wszystko jest nasze, co nas złączyło. Jedno jest życie i jedna jest miłość… Spójrz – nad nami niebo lśni, odbite w oczach Twych, niebo, pod którym kochamy się… Lecz,jest niebo,które lśni łuną płonących miast, pod którym giną tak młodzi jak Ty, jak ja. Raz, raz, tylko jeden raz z pąka powstaje kwiat, tylko raz gubi płatki swe… Czas,czas walczyć,żeby nikt, nie zniszczył szczęścia nam, bo kocha się raz,bo zdarza się raz… Pierwsza miłość. Czas bronić młodości swej! Ginąć już nie chce nikt – Chcemy kochać,chcemy żyć!

Opublikowany w Myśli i słowa

Prawdziwa miłość nie zna granic. Kochać można za wszystko. Kochać można za nic.

To moja wyobraźnia, jestem jej więźniem… Koszyczek wypełniam myślą niesforną dodaję uncję tęczowej ciszy wędruję tam gdzie kroki bezgłośnie błądzą szukam, odkrywam rąbki sercowej tajemnicy Nieprzerwanie przywołuję w pamięci delikatność kroków i uśmiech z pod czoła modeluję opuszkami palców, piękno nęci twoje ciało o nieskazitelne piękno woła. Sztaluga na niej płótno w barwach i kreski Pieszczę pędzlem, wydobywam kontury Oczy, oczy winny być duże, niebieskie Prawie jesteś żywy zbliżony do natury. Mogę i to czynię jak poeta pisać swoje wersy Na wolnej przestrzeni, gdzie twoja sylwetka Opuszkami w klawisze, muzyka i nic więcej To moja wyobraźnia, jestem jej więźniem…

Opublikowany w Marzenia

Dzień dobry.

Gdybyś był puchem na wietrze, każdą kropla wodospadu, trzciną ospałą po burzy, nie odkrytym kolorem tęczy……Jesteś głęboko w moim sercu, dla mnie na lepsze jutro nadzieją. Pragnienie moje rozżarzone jak ogień, niecierpliwie czekam na kolejny dzień. Bym mogła Cię zobaczyć proszę niebiosa, co noc z utęsknieniem Twe imię wymawiam. Wiara mnie tylko przy życiu trzyma, bo z miłości gotów umrzeć jestem. Zrozpaczone me oczy, gdy Cię nie ujrzą, wyobraźni brak bez Twego uśmiechu, serce bić przestaje, gdy serca Twego nie czuje, dusza ma zabłąkana bez Twojej, czystej jak łza. Nie ma mnie ni mego życia bez Ciebie, Ty jesteś pokarmem, napojem w pragnieniu, Ty rozjaśniasz blaskiem ciemność tunelu, w którym ja, bez Ciebie życie swe utracę. Bądź przy mnie, gdy smutek serce ogarnia, podtrzymuj na duchu swą obecnością, napełniaj wiarą, gdyż oddycham dla Ciebie, powiedz słowo, a oddech mój ustanie, dla Ciebie. …freskiem, co upiększa, kwiatem, który nie więdnie, nie parzącym ogniem, najbielszą chmurą na niebie. Gdybyś był mój, jak serce, jak każdej nocy sen, poranek o zapachu kawy, jak promień słońca latem. Pokochałabym Cię jak nikt, jak śpiew ptaków w parku, każdy wers szczerego wiersza, jak tlen, który daje życie. Pokochałabym Cię nawet nocą, kiedy przelewasz łzy, a mróz zamraża oddech; kiedy smutniejesz czasem. Pokochałabym jak szarość, która zawsze pozostaje, jak wszystko, co jest… a wiesz, pokochałabym gdybyś tylko był……Nigdy nie opuszczę Twoich oczu, Dotyk nie zniknie z Twych włosów, Nigdy nie zostawię Ciebie samego, Czułych słów szeptać nie przestanę. Nigdy nie pozwolę Ciebie zranić, Serca Twego nie dam zakrwawić, Nigdy dłoni Twej nie oddam, Miłości do zdrady nie zagnam. Po dni policzone w niebie, Będę tak długo kochał Ciebie. Wyobraźni nie oddam duszy, Nawet za cenę wiecznych katuszy. Nigdy nie opuść serca mego, Nawet dla wiele młodszego. Nigdy nie zgub blasku w oczach, Gdyż prowadzą po poboczach. Mów mi często „kocham”. Mów, bym w nocy nie szlochała. Zawsze będę Cię miłowała I nigdy nie będę żałowała.

Opublikowany w Nadzieja

…Starość i nadzieja…

Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka. Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem, a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej, szczęśliwej dziewczyny. Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać. Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem. Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała: „Kim jesteś?” Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy, a blade wargi wyszeptały: „Ja? … Nazywają mnie smutkiem” „Ach! Smutek!”, zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego. „Znasz mnie?”, zapytał smutek niedowierzająco. „Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce. „Tak sądzisz …, zdziwił się smutek, „to dlaczego nie uciekasz przede mną. Nie boisz się?” „A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły? Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka. Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?” „Ja … jestem smutny.” odpowiedział smutek łamiącym się głosem. Staruszka usiadła obok niego. „Smutny jesteś …”, powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową. „A co Cię tak bardzo zasmuciło?” Smutek westchnął głęboko. Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać? Ileż razy już o tym marzył. „Ach, … wiesz …”, zaczął powoli i z namysłem, „najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi. Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi i towarzyszyć im przez pewien czas. Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem. Boją się mnie jak morowej zarazy.” I znowu westchnął. „Wiesz …, ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić. Mówią: tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać. A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności. Mówią: co nie zabije, to wzmocni. I dostają zawału. Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać. I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane. Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez. Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności.” „Masz rację,”, potwierdziła staruszka, „ja też często widuję takich ludzi.” Smutek jeszcze bardziej się skurczył. „Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi. Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą. Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany. Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy. Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany, która co pewien czas się otwiera. A jak to boli! Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany. Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał. Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem. Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia.” Smutek zamilkł. Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: najpierw pojedyncze, potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem. Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie. „Płacz, płacz smutku.”, wyszeptała czule. „Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił. Ale nie powinieneś już dalej wędrować sam. Będę Ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona.” Smutek nagle przestał płakać. Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją nową towarzyszkę: „Ale … ale kim Ty właściwie jesteś?” „Ja?”, zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak beztrosko, jak małe dziecko. „JA JESTEM NADZIEJA!”